Ile ruchu dziennie?

Już w starożytności mówiono:

Ruch zastąpi wiele lekarstw, żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu.

Ciekawe, że wiedziano już o tej prawdzie jeszcze w czasach, kiedy nauka nie potrafiła uzasadnić, dlaczego tak się dzieje.

Ale: dzisiaj nikt nie ma wątpliwości, że do dobrego zdrowia potrzebna jest codzienna dawka ruchu. Niestety rozwój cywilizacyjny, samochody, automatyczne linie produkcyjne i wiele innych gadżetów pracujących za Nas sprawiają, że ruszamy się coraz mniej.

Zwykły spacer

Jeśli chodzi o dawkę ruchu konieczną do zachowania zdrowia, nie musi to być nic wyszukanego. Wystarczy naturalny wzorzec ruchowy – zwykłe chodzenie, spacer.

Ile ruchu na dzień?

Naukowcy oceniają, że aby zachować na prawdę dobre zdrowie, osoba, która nie ma aspiracji sportowych powinna przejść dziennie 10 kilometrów. To, czy te 10 km będzie przemarszowane „w jednym kawałku”, czy w stu kawałkach po 100 metrów, ma dużo mniejsze znaczenie dla zdrowia, niż sam fakt, że podejmie się taki ruch.

Czy tylko marsze i spacery?

Oczywiście aktywność fizyczna może być dowolna, wcale nie musi to być marsz. Problemem niestety jest, ile innej formy ruchowej wykonać, aby osiągnąć ekwiwalent 10 km spaceru.

Najważniejsze

Nie jest aż tak istotne, jaki ekwiwalen marszu i w jakiej formie sobie dawkujemy. Ważny jest sam fakt ćwiczenia, aktywnego trybu życia. Każde ćwiczenie, nawet najbardziej zdawałoby się głupie i bezsensowne i tak jest po stokroć lepsze od braku ćwiczeń.

Jak schudnąć – pięć słów

Wcześniej pisaliśmy, że tzw. eksperci od odchudzania i zdrowego stylu życia próbują ze wszystkich sił skomplikować proces dochodzenia do wymarzonej sylwetki.

Tymczasem w ogółach proces osiągnięcia szczupłego, wysportowanego ciała ogranicza się do jednego, bardzo prostego zdania:

Mniej jeść, a więcej ćwiczyć.

Mniej jeść.

Na prawdę, żeby przeżyć potrzebujesz co najwyżej połowę tego, co jesz obecnie (albo i mniej). Inna sprawa, to skład posiłków, ale w tej kwestii przeczytaj wcześniejszy wpis o „trzech białych rzeczach”.

Więcej ćwiczyć.

Zastanów się nad tym: jeśli ćwiczysz tylko 15 minut dziennie, a pozostałe 23 godziny i 45 minut lenisz się, to będziesz wyglądał jak sportowiec, czy jak lekko nieruchawy leń? Na pierwszy rzut oka widać, że górę weźmie opcja 2.

Kluczowe, żeby sobie uświadomić, że KAŻDY rodzaj ruchu jest ważny. Nie musi to być ściśle ukierunkowany trening (np. na poprawę wyników w biegach), równie dobrze może to być zwykłe uzupełnienie treningu normalnego, takie jak spacer z psem, pójście piechotą do sklepu itp. Ważne, żeby ćwiczyć – ruszać się więcej.

Jak schudnąć – trzy białe rzeczy

O sposobach na chudnięcie napisano już morze słów. Co chwilę mamy nowe teorie na ten temat:

  • wpływ hormonów
  • przetworzone jedzenie
  • ostatnio modny gluten, jak przyczyna wszelkiego zła i otyłości, oraz uczuleń
  • jeszcze jakieś inne dziwne teorie, typu brak hydroksymetylomaślanu w organizmach zwierząt rzeźnych

Teorii jest coraz więcej, tylko grubasów jakoś nie ubywa. Czemu takie skomplikowanie ma służyć? Przecież kiedyś ludzie nie mieli doktoratu z biochemii, nie mieli praktycznie żadnej wiedzy z zakresu dietetyki, a umieli utrzymać szczupłe ciało.

Na szczęście istnieje też nurt w odchudzaniu, który wszystko upraszcza. Ciekawą teorią w tym nurcie jest ograniczenie w pokarmach trzech białych rzeczy:

  1. mąki
  2. cukru
  3. soli

Pierwsze dwa punkty odpowiadają za nadmierną podaż cukrowców. Taka ich ilość w diecie przeciętnego Polaka, jaką mamy obecnie, jest właściwa dla ciężko trenującego maratończyka. A który przeciętny Polak ma chociażby porównywalny wydatek energetyczny z zaangażowanym sportowcem?

Efekty

Teoria ta powstała w Ameryce Północnej i tam też widać jej pierwsze efekty. Ci, którzy ograniczyli „trzy białe rzeczy” mówią, że są w stanie chudnąć do 1,5 kg tygodniowo przy normalnej dawce ćwiczeń (takiej, która wcześniej nie dawała im rezultatu w postaci chudnięcia).

Problemy

Problemem tej „diety” jest, że nagle jedzenie z naszpikowanego słodkim i słonym smakiem, staje się jakby bezsmakowe – dla wielu Amerykanów i Europejczyków, których podniebienia nie tolerują byle czego, problem ten jest nie do przeskoczenia.

Mimo wszystko warto spróbować ograniczyć „trzy białe rzeczy”.